Wino i nie tylko

Primitivo – podróż, która zaowocowała winem

Mówimy primitivo myślimy Apulia. To bezkonkurencyjna gwiazda ostatnich lat. Najjaśniej świecąca na firmamencie odmian, które ziemię obiecaną znalazły w tym słonecznym i wbrew naszym turystycznym wyobrażeniom, wybitnie rolniczym regionie. Dziś już nikt nie odczytuje pejoratywnie nazwy primitivo, która wiąże się z wczesnym dojrzewaniem gron. 

Czym jest primitivo i co go wyróżnia?

Jest to odmiana, która dumnie wkroczyła na salony, rozbijając bank cenowy i coraz częściej zrywając z etykietą taniego, prostego wina. Wielu amatorów trunku Bachusa pokochało odmianę za oczywistość, szczerość, mocne zarysowanie i intensywność w szkle. A ta wyraża się nie tylko w barwie, mocnej, wyrzeźbionej głębią, ale i atletycznym ciałem i feerią aromatów dojrzałych owoców z wiśnią, czereśnią i czarną porzeczką na czele. Odmiana łaskawie patrzy na swą adaptację w beczkach dębowych, co wykorzystują producenci. Bywa że w zaślepieniu, racząc nas winem w konfiturowym stylu, a za nic mając harmonię i równowagę.

Jak wybrać dobre wino primitivo?

Primitivo ma liczne atuty, które czynią tę odmianę gron pożądaną i rozpoznawalną. Ten niewątpliwy kapitał, którego zazdroszczą primitivo inne szczepy, bynajmniej nie tylko z Italii jest czasem rozmieniany na drobne. Niestety nie jest tak, że każda butelka jest udana, nie każda bywa także warta podniebienia. Liczni hosztaplerzy wypuszczają na półki sklepowe wina, które świadczą na niekorzyść tej zacnej odmiany. Zwłaszcza, gdy wykorzystując naturalną tendencję primitivo do kumulacji naturalnych cukrów, fabrykuje się wariacje niepoważne – półwytrawne czy o zgrozo, półsłodkie. Zatem trzeba szukać z głową.

W poszukiwaniu najlepszego klonu primitivo, czyli nieco o historii szczepu.

Coraz liczniejsi producenci poszukują niczym świętego Graala z jednej strony jak najstarszego klonu primitivo. Z drugiej jak najlepszego, by oddać ekspresję ich terroir i z nuworysza wśród gwiazd winiarskich zasłużyć na czerwony dywan podczas konkursów. Co ciekawe, przeszłość primitivo to wcale nie Półwysep Apeniński, lecz drugi brzeg – Bałkany, a ściślej tereny dzisiejszej Chorwacji. 

Primitivo wyemigrował stamtąd wraz z winiarzami w epoce, którą dziś tak barwnie oddają seriale telewizyjne produkcji tureckiej, gdzie nostalgicznie wspomina się czasy świetności imperium Osmańskiego. To wówczas te tereny nękane lub zajmowane przez Turków, opuszczane były przez część ludności, wśród której byli też winiarze. Pamiętać należy, że stanowili wtedy w całym basenie Morza Śródziemnego ogromny odsetek populacji. Przybywszy na tereny, które Polakowi kojarzą się ze wspaniałymi plażami i niemal wiecznym słońcem, a rzadziej z królową Boną, uciekinierzy znaleźli wspaniałe siedlisko również pod te odmiany, które ze sobą przywiedli. Primitivo nie było jeszcze wówczas znane pod swą nazwą, a określane było jak w swej pierwotnej ojczyźnie, czyli jako crljenak kaštelanski czy tribidrag. Producenci wina w Apulii pokochali tę odmianę tak mocno, iż obecnie inne, mimo swego szlachectwa, jak negroamaro czy nero di troia, są jedynie tłem.

Odmiany win Primitivo

Primitivo w swej apoteozie to oczywiście Primitivo di Manduria. Wśród licznych innych odmian również znaleźć można wiele ciekawych tytułów. Zwłaszcza wówczas gdy producenci korzystają z bogatego wiana w postaci wiekowych krzewów, jakie często wnosi primitivo do mariażu z butelką. Wśród odmian, o których warto wspomnieć, jest także Primitivo di Puglia. Wcześniej replantacje winorośli nie były popularne w tym regionie, ze względu na brak środków. Dziś jest to kapitał z którego zaradni producenci często korzystają. Krzewy liczące nieraz po kilka dekad rodzą grona, które nie powalają może swą ilością, lecz odwdzięczają się winiarzowi nadzwyczajną jakością, którą potem odnajdujemy w szkle. 

Wino tylko z wizą

Migracja primitivo nie skończyła się na Apulii. Tak uwielbiany i pieszczotliwe nazywany przez Amerykanów „zin”, zinfandel okazał się genetycznie bliźniaczy z primitvo. Na fali wciąż rosnącej popularności winiarze z, bądź co bądź, jednego z najbardziej płodnych regionów winiarskich Włoch, zwietrzyli interes i pod nazwą zinfandel zaczęli nie dość, że butelkować wina, to jeszcze wysyłać je do USA. I tutaj znać o sobie dała ostra tendencja, znana u Amerykanów w postaci ochrony własnego rynku. Zabroniono wstępu winom z Apulii, które na etykiecie posługują się zamerykanizowaną nazwą zinfandel. Przekroczyć mogą granicę jedynie primitivio. Cóż, wizy istnieją również dla win. 

Czy to koniec migracji primitivo? 

Czas pokaże. My mamy możliwość cieszenia się tym głęboko zapadającym w pamięć winem w coraz liczniejszych etykietach, w coraz ciekawszych wersjach. A gdy nadejdzie jesień, to primitivo ze swą kumulacją ciepła będzie idealnym pomysłem na przywołanie lata, chociażby w tylko w kieliszku.

 

 

Wszystkich entuzjastów win włoskich zachęcamy do przeczytania artykułu o winach sycylijskich.

Wybraliśmy dla Ciebie:

Bądź pierwszy! Napisz swój komentarz...

Napisz komentarz